Wybrzeże Amalfi

September 15, 2018
Wybrzeże Amalfi

Wybrzeże Amalfi w tydzień

 

Pamiętam jak kilka lat temu mój znajomy Włoch (w zasadzie to Rzymianin, na pewno chciałby, żeby tak właśnie o nim powiedzieć) poinstruował mnie, że jeśli będę gdzieś zamawiać moje ukochane limoncello, to żebym koniecznie poprosiła o to z Amalfi. Bo jest najlepsze. Radę oczywiście zapamiętałam, tak samo jak nazwę miejsca. Jest to bowiem nie tylko nazwa uroczego miasta, ale także całego regionu w południowych Włoszech, w prowincji Kampania. I tak się złożyło, że w tym roku zaplanowaliśmy ze znajomymi wyjazd w te strony. Na pierwszy ogień poszedł Neapol, o którym pisałam wcześniej, a potem ruszyliśmy dalej na południe wzdłuż wybrzeża.

 

I tu od razu nasuwa się pierwszy wniosek. Włosi są chyba najgorszymi kierowcami świata. A kręte i  bardzo wąskie drogi nie ułatwiają poruszania się. Dlatego jazdę samochodem poważnie przemyślcie. Jeśli już, to wybierzcie się tam małym autem, względnie skuterem, wówczas jednak nie zabierzecie zbyt wiele bagażu. Pozostaje jeszcze transport publiczny oraz droga wodna. Ta ostatnia jest bardzo wygodna i piękna, choć nie należy do najtańszych. Do większych miast na południu, tj. Salerno  można na szczęście dojechać autostradą. W każdym razie jest kilka opcji, na pewno znajdziecie odpowiednią dla siebie.

 

Tak jak wspominałam nie jeden raz, Italia to mój ukochany kraj. Ma wiele wad, ale nigdy nie mówiłam, że to miłość idealna. Zresztą taka chyba nie istnieje. Kampania i wybrzeże Amalfi to jedno z najpiękniejszych miejsc, w jakich byłam do tej pory. Takie zapierające dech w piersiach. Przepiękne skaliste zbocza, na których wybudowano tysiące kolorowych domków. Granatowa woda, przy brzegu zmieniająca się w bajeczny turkus. Przemili mieszkańcy. I oczywiście obłędna kuchnia!

 

Na pewno warto skupić się na produktach pochodzących z tego regionu. Oprócz owoców morza i wszędzie rosnących cytryn, z których oprócz limoncello robi się kosmetyki, olejki i świece, okolica słynie z pomidorów san marzano, mozarelli di buffala, a na każdym kroku można spotkać drzewa figowe. Jest to także region najlepszej pizzy. Ta nie ma sobie równych bezdyskusyjnie.

 

Popularne są tu także bakłażany czy kwiaty cukinii.  Na plaży można przekąsić prażone migdały z solą. Kuchnia jest raczej prosta, oparta na doskonałych świeżych składnikach. W połączeniu z winem mamy naprawdę raj dla podniebienia. Chyba pierwszy raz spotkałam się też z odwożeniem gości restauracji do domu przez jej pracowników, jeśli ta mieści się w miejscu, które można nazwać „pośrodku niczego”. Lokal serwuje także wybitne jedzenie, jeśli będziecie więc w Amalfi, koniecznie wpadnijcie do Al Pesce d’Oro.

 

Jeśli zaś lubicie gotować, polecam kupowanie  świeżych ryb i owoców morza na licznych targach rybnych. Ich ceny i jakość nie mają nic wspólnego z tym, co możemy dostać w Polsce. Oczywiście na duży plus dla włoskiej wersji. A za 15 euro można przyrządzić wspaniałą pastę dla 4 osób (w lokalu zapłacicie minimum tyle za porcję dla jednej osoby).

 

Region słynie także z ceramiki i ręcznie robionego papieru, także  amatorzy rękodzieła znajdą tam wiele pięknych przedmiotów ozdobnych i użytkowych.

 

Wybrzeże Amalfitańskie nie należy do najtańszych. Nie wspominam oczywiście o takich miejscowościach jak Positano czy Praiano, w których ceny za pokój hotelowy zaczynają się od 2 tys. zł. Generalnie koszty noclegów są tu wyższe, niż w innych częściach kraju. Nie przeszkadza to jednak setkom tysięcy turystów przybywać co roku do miejsca, gdzie można sobie zrobić zdjęcie niczym z pocztówki. Choć oczywiście kolorowe domki wyglądają nieco inaczej niż te, podkręcone filtrami na instagramowych profilach. Turystów jest tam coraz więcej z roku na rok. Na pewno przyczyniły się do tego atrakcyjne ceny biletów lotniczych sprzedawanych przez tanie linie.

 

Pewien Anglik, którego spotkaliśmy w autobusie, opowiadał nam, że w ostatnich latach wzrost liczby zwiedzających jest wprost oszałamiający. Mike mieszka na wybrzeżu od lat 70 tych i mówi, że ostatnio przestał nawet chodzić latem na plażę, bo tłum go przytłacza.

 

Jeśli Wy także nie lubicie tłumów, wybierajcie mniejsze miejscowości lub domy położone wysoko na skałach. Co jednak wiąże się ze wspinaniem do góry oraz sporą liczbą przekleństw temu towarzyszącym. Udało nam się jednak znaleźć dwie miejscowości położone na płaszczyźnie, w których nie trzeba schodzić na plażę kilkuset schodków. Są to Minori i Maiori.

 

Od Positano podobno jeszcze piękniejsze jest położone wysoko Ravello. Niestety zabrakło nam czasu, by się o tym przekonać. Kilka dni natomiast spędziliśmy w Salerno, mieście dużym, portowym  i ciekawym. W ramach wycieczki można też wybrać się do Pompejów. Jest to urokliwe miasteczko, które oczywiście słynie ze swojego starożytnego pierwowzoru. W 79 roku wznoszący się nad całym regionem Wezuwiusz, przed erupcją wyrzucił z siebie tak ogromną falę ciepła, że temperatura w jego pobliżu wzrosła do 300 stopni Celsjusza. Mieszkańcy położonego u jego stóp miasteczka zginęli natychmiast. Później zaś zostali przysypani tzw. pumeksem z lawy, co ich zakonserwowało. Starożytne miasto zaczęto odkopywać dopiero w XVIII wieku. Dzięki przysypaniu wulkanicznym pyłem zachowało się jednak doskonale. Prace archeologiczne trwają tam zresztą cały czas.

 

Pompeje to ogromny teren do zwiedzania, na którym można obejrzeć całe domy, rzeźby, naczynia, odlewy ciał ludzi i zwierząt, amfiteatry i wiele innych.  Mieszkańcy miasta charakteryzowali się dość wysoką rozwiązłością seksualną, dlatego można tam spotkać wiele fresków o tematyce erotycznej, symbol penisa zaś widnieje na wielu domach czy chodnikach, na których wskazywał drogę do licznych domów publicznych. Sporo tamtejszych eksponatów zostało przewiezionych do muzeum archeologicznego w Neapolu.

 

Jadąc do kraju, w którym obowiązuje inna kultura, klimat i zwyczaje, należy wcześniej zapoznać się z powyższymi, by uniknąć rozczarowań i frustracji. Poniżej kilka przykładów kwestii wartych zapamiętania:

– Włosi przestrzegają siesty. W związku z tym rano piją espresso z rogalikiem (zdecydowanie więcej ludzi można spotkać o świcie w kawiarniach, niż np. sklepach spożywczych), swoje lokale mają otwarte do ok. 15-16. Potem odpoczywają. Restauracje otwierają się z powrotem około 19. Zapamiętaj więc, że między 16 a 19 możesz mieć problem ze zjedzeniem porządnego posiłku.

– za papierosy można płacić tylko gotówką

– do obsługi w restauracji dolicza się tzw. coperto w wysokości 1-2 euro od osoby.  Jest to tzw. koszt nakrycia i pieczywa, który  jednocześnie jest formą napiwku. Tego jednak wypada zostawić zwyczajowe 10% od końcowej kwoty, kilka drobnych euro też będzie jednak ok.

– pieczywo we Włoszech jest na wagę (co uważam jest naprawdę fajną opcją, biorąc pod uwagę, że bochenki chleba czy bułki potrafią znacznie różnić się wielkością)

– pieczywo we Włoszech nie należy do wybitnych, świeże ujdzie, na drugi dzień jednak nie nadaje się do spożycia

– w wielu restauracjach można zamówić bezglutenowy makaron, ale także, UWAGA, bezglutenową pizzę!

– do drinków i piwa w cenie dostaje się przekąski w postaci chipsów, orzeszków czy słonych precli

– jeśli zatrzymałeś się małej miejscowości bądź pewien, że jej mieszkańcy będą Cię pozdrawiać na ulicy, czasem też zagadywać, w czym zupełnie nie będzie przeszkadzać im Twoja  nieznajomość włoskiego

 

Poza tym po prostu nastawcie się na to, że wyjazd będzie udany, humory będą dopisywać, a Ty na pewno wypoczniesz. Bo wtedy po prostu tak będzie.

 

Polecam dwa miejsca, w którym się zatrzymaliśmy. Oba piękne i czyste, dobrze wyposażone, w dogodnych do zwiedzania lokalizacjach, w dobrej cenie:

Neapol – Vita Apartment

https://booki.ng/2OofhIY

Salerno – Lighthouse Salerno

https://booki.ng/2NLlyBn

Zobacz również:

Koczki Karmi Catering Przyjęcia okolicznościowe Garden Party