Weź sobie swój czas

January 6, 2019
Weź sobie swój czas

A wiecie, mimo ogólnie panującego w tej kwestii przymrużenia oka, ja naprawdę uważam, że nowy rok to nowa ja. Bo każdy poprzedni przecież podarował nam różne doświadczenia, przeżycia, różnych ludzi na naszej drodze. I przez to właśnie nas zmienił. Wszystko płynie. Nieustannie. Początek roku to zawsze rozbieg. Zarówno po świątecznej przerwie, lenistwie, mroźnej zimie. To zazwyczaj ogromne obietnice, cele, terminy. Same w sobie są jednak pozytywne, ważne, by się w nich nie zatracić. Niedawno trafiłam na mądre słowa: człowiek, który wie czego chce i dlaczego jest to dla niego ważne, ma większą szansę na pozostanie w równowadze, nawet gdy nie dostanie tego, na czym mu zależy. I to jest właśnie jedno z moich głównych postanowień w tym roku. Równowaga, spokój i czas.

 

Absolutnie nie należę do osób cierpliwych. Momentami nazwałabym siebie impulsywną furiatką. Tak, tak, to ja. Ale właśnie bardziej sprzed kilku lat, kiedy jednak byłam inna. Teraz już tak się nie spieszę. Teraz doceniam to, że pewne rzeczy wymagają czasu. I naprawdę będę Was zachęcać, żebyście sobie ten czas dali. Albo, nieco przekornie, tłumacząc bardzo dosłownie angielską frazę, żebyście sobie ten swój czas wzięli.

 

Pamiętam jak kilka lat temu poszłam pierwszy raz na jogę. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że każde zajęcia kończą się przynajmniej kilkunastominutową relaksacją. W ciszy lub z dyskretną muzyką, czasami nagranymi odgłosami natury, z przygaszonym światłem, pod kocem, wszak ciało umie rozluźnić się tylko w cieple, po prostu się leży. Leży i oddycha, kierując energię na kolejne partie ciała. Tylko że wtedy to ja byłam w kompletnym szoku. Przyszłam tam, ledwo się wyrywając od codziennych zajęć, zapłaciłam, oczekuję oczywiście natychmiastowych efektów, a jakiś gość każe mi się przykryć kocem i leżeć? Pomyślałam, że zdurniał do reszty. Ale jegomość był dość stanowczy i pomyślałam też, że dam mu szansę. Może stwierdzenie, że wyszłam z tych zajęć innym człowiekiem to za dużo powiedziane, ale jednak wiele się zmieniło. Bo zrozumiałam, że jeśli ktoś mi nie każe leżeć, to ja nie będę tego robić. Co oczywiście nie jest mądre. Bo szkoda mi czasu, bo w tym czasie mogłabym napisać ze 3 maile, zrobić menu, wyjść z psem, pozmywać czy co tam jeszcze. W ogóle nie brałam pod uwagę, że to jest czas dla mnie i tylko dla mnie. Na wyciszenie, regenerację. Oraz że jest mi to bardzo potrzebne. Czego sama przed sobą do końca nie chciałam przyznać. W zeszłym tygodniu, także po zajęciach jogi w szatni wywiązała się ciekawa rozmowa. Brała w niej udział Joanna, psycholożka, która powiedziała: wiesz Marta, gdyby ludzie dawali sobie czas, na różne rzeczy, to ja nie miałam połowy klientów. Cóż mogłam dodać, przecież to po prostu prawda.

 

Oczywiście, zrobiłam listę tegorocznych postanowień. Jak zwykle ambitnych. Bo przecież sama dla siebie czasem w ogóle nie mam litości. Ale też są tam takie punkty zupełnie przyziemne. Żeby pojechać w góry i nad morze. Żeby się cieszyć, znosić cierpliwie wszelkie okresy niepewności. To nadal nie jest dla mnie łatwe, ale wiem, że jest mi bardzo potrzebne. I mnie cieszy. Moje wyobrażenia z podstawówki , że w wieku 25 lat będę już miała dużą i szczęśliwą rodzinę oczywiście można między bajki włożyć, ewentualnie roześmiać się i napić wina. Ale z drugiej strony, skoro jednak nie udało się zrealizować tego założenia, to może właśnie nic już mnie nie ogranicza i po prostu będzie, co ma być? 😉

 

Bądźcie dla siebie dobrzy w tym roku. Uważni. Lubcie siebie. Nie umniejszajcie sobie. Poczujecie różnicę. Jak chcecie to chudnijcie. Choć uważam, że może lepiej postawić na zdrową, zbilansowaną dietę z małą ilością mięsa i cukru lub ich brakiem, wówczas utrata wagi będzie po prostu przyjemnym efektem ubocznym. Podróżujcie czy czego jeszcze pragniecie. A ja może w końcu zrobię prawo jazdy i odwiedzę przyjaciółkę w Stanach.

 

Wszystkiego dobrego! I jak najwięcej śniadań i kawy w łóżku.

Zobacz również:

Koczki Karmi Catering Przyjęcia okolicznościowe Garden Party